Okiem Blondynki 07/2019

Wakacje, lato, czyli nieodłącznie sezon ogórkowy. Pogoda zmienna, jak w tytule bollywoodzkiego filmu „Czasem słońce, czasem deszcz”. Mało tego – tak samo zmienne są temperatury, których rozpiętość między 15 a 35 stopni Celsjusza jest doprawdy imponująca jak na tę porę roku. Do tego gwałtowne burze. Ale, jak mówią badania naukowe, podobno sami na to zapracowaliśmy i trzeba się przyzwyczaić, bo lepiej nie będzie. A jeśli nie zmienimy, jako ludzie, swojego podejścia do otaczającego świata, to będzie nawet gorzej.

O czegoś trzeba zacząć, a pierwszym krokiem może być… segregowanie śmieci. Niby proste, a pewnie każdy ma wątpliwości. Część z nich rozwiewa ekologiczny tekst na stronie 7. Teraz już wiem, że butelkę po oleju mogę spokojnie wyrzucić do worka z plastikami i wcale nie muszę jej wcześniej myć! Z tekstu dowiecie się również, czy wyrzucać paragony do makulatury oraz dlaczego wywóz śmieci dużo kosztuje.

Na koszty mogą także narzekać rodzice, którzy mają dzieci w niepublicznych przedszkolach w Słubicach. Gmina od kilku lat nie przekazuje prywatnym przedszkolom dotacji we właściwej wysokości, czyli na jedno dziecko 75% kwoty jaką otrzymują przedszkola publiczne. Jedna z właścicielek przedszkoli uzyskała niedawno wyrok nakazujący gminie zwrot 365 tys. złotych dotacji oraz prawie drugie tyle odsetek. To tylko część kwoty jakiej się domagała. Pani wniosła w tej sprawie apelację. Odwołała się także gmina, mimo że kolejne kontrole wykazują nieprawidłowości i uchylają decyzje urzędników magistratu. Według wyliczeń uzyskanych od właścicielki przedszkola, przy prawidłowych rozliczeniach ze strony gminy, opłaty mogłyby być niższe dla rodziców nawet o 90 zł miesięcznie, tak jak to jest w pobliskim Kostrzynie.

Przypomnijmy, że w tej chwili w obu prywatnych placówkach przedszkolnych opiekę ma ponad setka słubickich dzieci, a jeśli przyjdzie do płacenia odsetek – jako podatnicy poniesiemy je wszyscy.

Inni rodzice mają inne problemy – wychowują niepełnosprawne dzieci, które w końcu kiedyś stają się dorosłe, chociaż nigdy samodzielne. Opiekunom spędza sen z powiek myśl, co stanie się z ich potomkami, kiedy oni sami będą już starzy, niedołężni albo kiedy ich w końcu zabraknie. Niektórzy woleliby umrzeć pierwsi. To smutna historia, ale może mieć swój pozytywny finał. Rodzice chcą wybudować swoim dzieciom dom, w którym te znajdą opiekę. Przeczytajcie historię Justynki i jej mamy na stronie 3., a dowiecie się, czy i jak można im pomóc. Dorosłe niepełnosprawne dzieci potrzebują pochylenia się nad ich losem, bez względu na ich odmienność.

Odmienność była także przyczyną ostatnich niechlubnych wydarzeń w Białymstoku, gdzie zostali zaatakowani zarówno uczestnicy marszu równości, jak i policja. Wstydzę się tego. Jako Polka, ale też jako mieszkanka przygranicznego miasta, gdzie tolerancja i wyrozumiałość dla „innego” mają szczególne znaczenie i umożliwiają dobrą współpracę z naszymi sąsiadami zza Odry. Tę było fantastycznie widać w czasie wspólnego dla Słubic i Frankfurtu Miejskiego Święta Hanzy. Czyli można. I takiej zabawy Państwu życzę na resztę letnich, wakacyjnych dni.