Okiem Blondynki 05/2019

Minęło 15 lat, od kiedy Polska stałą się częścią Unii Europejskiej. Pamiętam huczną imprezę przy moście w Słubicach. Wiele się zmieniło od tej pory. Pomijając oczywiście fakt, że jestem o 15 lat starsza, jak i wszyscy Państwo czytający te słowa.

Bilans ekonomiczny w skali kraju jest jest pozytywny. Do unijnej kasy wpłaciliśmy ponad 50 mld euro, dostając w zamian 3 razy tyle. Mamy nowe drogi i autostrady, zmodernizowaną kolej, wyraźne zmiany na wsi. Mamy wolny handel i możemy się swobodnie poruszać po Europie.

Także my słubiczanie możemy swobodnie poruszać się po granicznym moście, tak samo jak nasi niemieccy sąsiedzi. Nie ma sensu ukrywać, że duża grupa mieszkańców zarówno miasta, jak i okolicy, utrzymuje się i zarabia na życie dzięki tej wolności. Mamy niespotykaną jak na miasta tej wielkości liczbę kwiaciarni, fryzjerów, kosmetyczek, stacji benzynowych, aptek i gabinetów stomatologicznych. Sporo restauracji czy pubów. Nie wspominając o ilości miejsc pracy na obu bazarach. Gdyby nie przynależność do UE, niewiele z tych miejsc byłoby w stanie się utrzymać, choć na co dzień się nad tym nie zastanawiamy.

Nie tylko Niemcy korzystają z naszego rynku. Możemy i my eksplorować całą Europę. Gdyby nie nasze wejście do unii, otwarcie unijnego rynku pracy dla Polaków pewnie także nie byłoby możliwe. Nic nie ogranicza Polaków jeśli chodzi o podjęcie zatrudnienia po drugiej stronie Odry (i w innych krajach Europy). Swobodnie podróżujemy bez paszportów, zwiedzamy, robimy interesy czy podejmujemy studia. Dzięki przynależności do europejskiej wspólnoty możemy spełniać przynajmniej część swoich marzeń.

O spełnieniu marzeń nie mogą natomiast mówić mieszkańcy Rzepina. Gmina planuje budowę biogazowni o dużej mocy w pobliżu miasta, a rzepinianie mają swoje obawy związane z tą inwestycją. Martwią się o wpływ na swoje zdrowie, środowisko, o uciążliwe zapachy czy zwiększony ruch samochodów ciężarowych na dotychczas spokojnych drogach gminy. Na stronie 20 znajdą Państwo obszerny komentarz Agnieszki Wodary, mieszkanki Rzepina, której od początku sprawa nie jest obojętna. Na razie nic nie jest przesądzone, a na rozstrzygnięcie pewnie przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Czekają również nauczyciele. Zawiesili działania strajkowe i wrócili do pracy, co nie oznacza, że zaproponowane przez rząd rozwiązania uznali za ostateczne i satysfakcjonujące. Zapewne dalsza część rozmów będzie miała miejsce po wakacjach, a bieżącą sytuację komentuje dla nas Weronika Burszytnowicz, szefowa słubickiego ZNP na stronie 5. Czy uda się zaspokoić pragnienia nauczycieli na razie nie wiadomo.

Swoje pragnienia spełniła za to bohaterka naszego nowego cyklu o, najprościej mówiąc, ludziach. Chcemy opowiadać Wam o nietuzinkowych postaciach z naszego regionu, które nie są superbohaterami z filmów, ale mają marzenia i nie zawahają się je zrealizować. Jak to jest być „tirówką” przeczytacie w artykule o Kasi Kuźniewskiej na stronie 4.