SŁUBICE Jakie szanse na obwodnicę?

To jeszcze jest możliwe!

Bardzo subiektywna ocena starań urzędników o najważniejszą dla miasta inwestycję

„Jesteśmy skazani na korki” mówi Tomasz Ciszewicz po siedmiu latach swoich rządów.
Burmistrz rozkłada ręce i wskazuje winnych problemów komunikacyjnych miasta: „nie mamy polityków, którzy będą bronić naszych interesów” – tłumaczy i dodaje: „wysłałem masę pism, odbyłem wiele spotkań. Ale odpowiedź zawsze jest ta sama, mianowicie, że Słubice nie potrzebują obwodnicy, bo mamy autostradę”.

Tak szef gminy tłumaczy swoją bezradność i – niczym Poncjusz Piłat – umywa ręce. Czyli: byłem, pisałem, rozmawiałem, ale nikt mnie nie słuchał… I tak przez niemal osiem lat.

Do szczęścia wiele nie brakowało. W 2014 roku budowę obwodnicy Słubic rząd zaliczył do priorytetowych inwestycji, ale w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 naszej objazdówki już zabrakło…

W 2015 roku w Kurierze Zachodnim mogliśmy przeczytać o skutecznej walce burmistrzów Krosna Odrzańskiego, Strzelec Krajeńskich i Kostrzyna o wpisanie obwodnic ich miast do rządowych planów. W tym samym artykule Jakub Pikulik pytał: „Czego zabrakło w Słubicach? Obwodnica miała być i… jej nie ma. A może to włodarze przespali moment, żeby starać się o jedną z najważniejszych inwestycji ostatnich lat?”.

Obwodnica tak, ale nie dla tirów

Dosłownie chwilę po upublicznieniu aktualnego Programu Budowy Dróg Krajowych (bez naszej objazdówki) Tomasz Ciszewicz zaprezentował swój pierwszy wiekopomny projekt budowy małej obwodnicy… po której nie miały jeździć tiry.

Żart? Bynajmniej!

Burmistrz: „Koszt to 11 milionów złotych. (…) To byłaby duża ulga dla mieszkańców, niestety nie moglibyśmy tą drogą operować dla samochodów ciężarowych – przyznał szczerze.

Pomysł zdematerializował się tak szybko, jak pojawił, ale szef gminy nie przestał wypowiadać się na temat problemów komunikacyjnych miasta.

„Jesteśmy skazani na korki” mówił w lutym zeszłego roku. Cztery miesiące później oznajmił, że ma pomysł na rozwiązanie problemu zatłoczonego miasta: „myślę, że nadszedł czas żeby powiedzieć o tym, że autostradę należy poszerzyć. Trzeci pas byłby bezwzględnie potrzebny, wtedy miasto nie miałoby takich kłopotów”.

W mojej ocenie te słowa świadczą po prostu o tym, że burmistrz nie rozumie problemu komunikacyjnego miasta, nie ma więc racjonalnego pomysłu na jego rozwiązanie.

Droga na skalę naszych możliwości

Rok temu portal „Rynek Infrastruktury” opublikował artykuł z wielkim tytułem: „Słubice nie oglądają się na rząd, same wybudują obwodnicę”.
Agnieszka Serbeńska cytowała w nim Tomasza Ciszewicza: „Brak obwodnicy wszyscy odczuwamy dotkliwie (…). Dlatego sami planujemy budowę drogi, która pozwoli kierowcom tirów na objazd centrum miasta. (…) Przygotujemy dokumentację” – zapewniał burmistrz.

Dziennikarka przypomniała, że szacowany koszt budowy objazdówki, według danych GDDKiA z 2007 roku, wynosił 110 milionów złotych.

Wysłaliśmy więc do burmistrza list z prośbą o zorganizowanie debaty publicznej o możliwych rozwiązaniach problemu braku obwodnicy, zwłaszcza w kontekście zapowiedzi wybudowania drogi ze środków własnych gminy.

„Z wielkim zdziwieniem przyjąłem informację o koszcie 100 milionów na budowę obwodnicy przez miasto, co jest nieprawdziwą informacją i nie będziemy w tym zadaniu wyręczać Skarbu Państwa” – odpisał Ciszewicz w kwietniu, choć ledwie kilka tygodni wcześniej mówił tak: „skoro GDDKiA nie ma pieniędzy na własną inwestycję w Słubicach, niech dofinansuje naszą”.

Kolejne obietnice bez pokrycia?

W kwietniu Tomasz Ciszewicz przedstawił swój kolejny dziejowy projekt.
Napisał tak: „wszyscy jesteśmy przekonani o potrzebie budowy drogi, która wyprowadzi ruch ciężkich samochodów ciężarowych z centrum miasta. Z tego powodu podjąłem starania o przejęcie gruntów od Agencji Nieruchomości Rolnych od DK31 na wysokości znaku świetlnego do ul. Drzymały i dalej do ul Folwarcznej. Cały ten odcinek w pierwszym etapie liczy około 8 km i byłby przebudowany dla potrzeb takiego ruchu wyłącznie jako alternatywa przyszłej obwodnicy”.

No to jak już rozdaliśmy karty, to ja mówię burmistrzowi: SPRAWDZAM.

Pytam Agencji Nieruchomości Rolnych (dziś ta instytucja nazywa się już inaczej).
Odpowiedź dyrektora: „W świetle dostarczonych przez Gminę Słubice dokumentów i udzielonych informacji na dziś Oddział nie ma podstaw (…) do nieodpłatnego przekazania nieruchomości. Do czasu dostarczenia przez Gminę m.in. decyzji o warunkach zabudowy i lokalizacji celu publicznego dla inwestycji związanej z budową drogi wniosek pozostaje bez rozpatrzenia. Do dnia dzisiejszego nie wpłynęły do Oddziału dokumenty niezbędne do rozpatrzenia sprawy” – napisał mi Sebastian Pieńkowski.

Z kolei według szefa lubuskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad taka droga, nawet jeśli powstałaby, nie wyprowadzi tirów z centrum Słubic, bo nie pozwolą na to jej parametry. – Ta inwestycja planowana jest w ciągu drogi krajowej nr 31. Szerokość pasa drogowego, którą przejmuje od Agencji Nieruchomości Rolnych burmistrz Słubic jest zbyt mała, by GDDKiA mogła przejąć tę drogę. – tłumaczył mi dyrektor Marek Langer.

Spuśćmy więc zasłonę milczenia nad kolejnymi obietnicami Ciszewicza i przejdźmy do faktów.

Gmina do dziś nie złożyła do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wszystkich dokumentów niezbędnych do rozpatrzenia wniosku o nieodpłatne przekazanie gruntów. Poza tym, jak pisze dyrektor Pieńkowski, nawet gdyby burmistrz uzupełnił dokumentację, to gmina nie ma co liczyć na otrzymanie ziemi, bo do 2022 roku grunty te są dzierżawione.
I jeszcze jedno. Jeśli szef GDDKiA ma rację, to inwestycja, którą zapowiada burmistrz, nie tylko nie wyprowadzi tirów z centrum miasta, ale – według mnie – nie rozwiąże także problemu korkujących się ulic. Bo przyczyna zatorów leży gdzie indziej: na ulicy Transportowej oraz dojeździe do terminala i autostrady.

Burmistrz: wykonałem pracę prawidłowo
GDDKiA: burmistrz nie podejmuje rozmów

Jeszcze w 2010 roku, w kampanii wyborczej, Tomasz Ciszewicz obiecywał „współpracę z GDDKiA w Zielonej Górze w celu realizacji obwodnicy północnej miasta, wyprowadzającej ruch samochodów ciężarowych z centrum”.

Jak dziś wygląda ta współpraca? – Kilkukrotnie zwracałem się do burmistrza Ciszewicza z prośbą o to, by gmina zgodziła się partycypować w kosztach przygotowania studium dla obwodnicy Słubic. Gdyby tak się stało bylibyśmy już zaawansowani w pracach. Rozmowy z jego strony nie zostały jednak podjęte – mówi dyrektor GDDKiA w Zielonej Górze. – Współpraca mogłaby być lepsza – dodaje Marek Langer.

Ciszewicz jest jednak z siebie zadowolony: „wykonałem pracę prawidłowo, tak jak kilku innych burmistrzów, którzy również ubiegają się o obwodnice na drogach krajowych – mówił pod koniec marca zeszłego roku.

Moja ocena? Sądzę, że burmistrz Słubic, swoim brakiem skuteczności, zaprzepaścił szanse na to, by obwodnica powstała w najbliższych latach. Uważam, że jednoosobowo ponosi on za to pełną odpowiedzialność, a osiem lat jego rządów, w kwestii walki o objazdówkę, zostało po prostu zmarnowane. Rozmowa z szefem GDDKiA w Zielonej Górze utwierdziła mnie w przekonaniu, że winni tej sytuacji pracują przy Akademickiej. A publiczne odsądzanie od czci i wiary lokalnych parlamentarzystów, brzmi w ustach Tomasza Ciszewicza jak próba zrzucenia na innych odpowiedzialności za własne zaniechania i błędy.

Światełko w bardzo długim tunelu

W ostatnich dniach pojawiła się zaskakująca informacja: są pieniądze na przygotowanie studium dla naszej obwodnicy.

Trudno było mi w to uwierzyć, więc zacząłem dzwonić i pytać. – Tak. Lubuscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości skutecznie wnieśli poprawkę do budżetu państwa na 2018 rok, zapewniając 3 miliony złotych na przygotowanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego dla obwodnic czterech lubuskich miast, w tym oczywiście obwodnicy Słubic – powiedziała mi minister Elżbieta Rafalska.

Co to oznacza w praktyce? Przecież naszej objazdówki nie ma w aktualnym Programie Budowy Dróg Krajowych i Autostrad, a przeznaczenie funduszy na opracowanie studium nie gwarantuje finansowania samej budowy obwodnicy. Tłumaczy to dyrektor lubuskiej GDDKiA: – Zakładamy, że w ramach prowadzonych inwestycji będziemy w stanie wygospodarować pewne oszczędności. Możliwe, że znajdziemy też dodatkowe środki budżetowe. Z tych pieniędzy moglibyśmy sfinansować budowę obwodnicy Słubic. Ale żeby tak się stało, musimy mieć gotowe studium techniczno-ekonomiczne i środowiskowe, żeby wiedzieć, ile potrzebujemy pieniędzy – wyjaśnia Marek Langer.

Jak niewierny Tomasz, czyli czas na konkluzje

Póki nie włożę palca, póki nie przejadę się obwodnicą, po prostu nie uwierzę. Zbyt długo słuchałem jałowych tłumaczeń naszych samorządowców, zbyt wiele pustych obietnic wciskano nam w kampaniach wyborczych.

Dopóty na naszych ulicach nie będzie bezpiecznie, dopóki słubicka obwodnica będzie jedynie hasłem na plakatach i pomysłem na zdjęcie w kampanii.

Dopóty nie będziemy mieli obwodnicy, dopóki problemy komunikacyjne miasta będzie rozwiązywał polityk, który szafuje kolejnymi obietnicami, bez merytorycznej ich weryfikacji.

Od marudzenia i bezproduktywnego biadolenia Tomasza Ciszewicza nie powstanie ani sto metrów tej wyczekiwanej drogi.

Potrzebujemy debaty publicznej, diagnozy problemów, opracowania planu konkretnych działań, i – przede wszystkim – realnej współpracy z GDDKiA. A tej dzisiaj najbardziej brakuje.

Nie jestem zwolennikiem Prawa i Sprawiedliwości. Chyba wszyscy o tym wiecie. Ale chcę być uczciwym w swej ocenie. Dzisiejsza inicjatywa lubuskich posłów tej partii jest pierwszym od wielu lat realnym krokiem do przodu.

Dokąd doprowadzi ta droga? Czy u jej celu zobaczymy obwodnicę?

Tego nie wiem. Ale bardzo mocno trzymam kciuki i deklaruję wszelką pomoc w walce o tę inwestycję.

POSTSCRIPTUM

Ten felieton został opublikowany na łamach portalu www.slubice24.pl. W całości jest moją subiektywną oceną starań różnych osób i instytucji o słubicką objazdówkę na przestrzeni ostatnich lat. Wypowiedzi szefa GDDKiA zostały autoryzowane. Słowa dyrektora Sebastiana Pieńkowskiego pochodzą z pisemnej odpowiedzi Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na zadane przeze mnie pytania. Cytaty słów Tomasza Ciszewicza pochodzą z korespondencji z nim oraz z wypowiedzi burmistrza w mediach.
Zachęcam do dyskusji na ten temat na forum internetowym www.slubice24.pl.

ROBERT WŁODEK