Koniec festiwalu MOST
Zdanie mieszkańców się nie zmieniło, frekwencja na festiwalowych wydarzeniach znów była średnia. Taka formuła świętowania w Słubicach się nie przyjęła, choć kosztowała podatnika niemało
Przez trzy lata gmina wykładała po pół miliona złotych, a mieszkańcy średnio interesowali się wydarzeniami kolejnych edycji festiwalu MOST, organizowanego przez gdyńską fundację EDM+. W końcu burmistrz Tomasz Ciszewicz przyznał, że forsowany pomysł organizacji w Słubicach wielkiego święta kina na polsko-niemieckim pograniczu po prostu nie wypalił. – Niestety ta impreza się u nas nie przyjęła – mówił we wrześniu 2015 roku, kiedy informował mieszkańców, że obcina dotację dla organizatora i podejmuje decyzję o zaprzestaniu organizowania tego wydarzenia. W sumie gmina zapłaciła za cztery emisje festiwalu MOST 1,75 miliona złotych. Czy to były dobrze wydane pieniądze? Mieszkańcy są zdecydowani. – Pomysł był może dobry, ale realizacja bardzo wiele pozostawiała do życzenia – mówią. Pozytywnie oceniają jedynie koncerty Radia Zet, tyle że w tym roku tego elementu już zabrakło. Zdawał sobie z tego sprawę i sam burmistrz: – Musimy się zastanowić nad inną propozycją dla mieszkańców, która bardziej trafi w ich gusta – mówił prawie rok temu Tomasz Ciszewicz, który swoją decyzję tłumaczył tym, że podczas wielu imprez zorganizowanych w ramach festiwalu frekwencja była niska.
– Mamy nadzieję, że ten 4-letni epizod obcowania z wysoką, jak i popularną kulturą i sztuką pogłębił i utrwalił wrażliwość mieszkańców obu miast i przyczynił się do promocji, rysując obecność Słubic na kulturalnej mapie nie tylko Polski, ale i Europy – napisali na stronie festiwalu Tomasz Kordek i Janusz Hetman. Według głównych organizatorów festiwal MOST stał się istotnym elementem promocji Słubic i regionu. – Mamy nadzieję, że idea festiwalu pozostanie częścią aktywności organizmu Słubic – pisali.
Ostatnia edycja festiwalu była skromna, ograniczyła się do trzech dni. Można było posłuchać Sebastiana Riedla – syna wokalisty Dżemu, czy Big Bandu Józefa Eliasza, w muzycznym projekcie „Blues na granicy”, można było uczestniczyć w spotkaniach z aktorami: Katarzyną Figurą, Agnieszką Krukówną, czy Bartłomiejem Topą. Nie zabrakło wystaw fotograficznych i kina letniego, w którym można było obejrzeć polsko-niemiecką historię widzianą oczami reżyserów takich filmów jak „Letnie przesilenie” czy „ Yuma” (red.).
