SŁUBICE Kończymy jubileusz dziesięciolecia

Nie zamkniecie nam ust!

Dokładnie dziesięć lat temu wyszedł pierwszy numer Pogranicza. Od samego początku mam zaszczyt i honor stać na czele redakcji tej gazety, której niezależność coraz bardziej przestaje się niektórym ludziom podobać

Zaczynaliśmy od tysiąca egzemplarzy rozdawanych głównie na słubickim bazarze. Dziś, co miesiąc, gazeta trafia do kilkunastu tysięcy mieszkańców powiatu słubickiego i sulęcińskiego. To efekt ciężkiej pracy wielu ludzi, którym z całego serca chciałbym w tym miejscu podziękować.
Kłaniam się nisko przed tymi, bez których pomocy redakcja Pogranicza w ogóle by nie powstała, przed tymi, którzy co miesiąc tworzyli i tworzą jej merytoryczną zawartość, przed przedsiębiorcami, bez których gazeta nie miałaby tlenu. Wreszcie największe podziękowania składam Wam – drodzy Czytelnicy – za to, że jesteśmy przez te wszystkie lata razem. Nie można mieć wątpliwości: nie ma gazety bez jej odbiorców. Wielki dla Was szacunek.
Przez dziesięć lat zawsze byłem niezależny. Krytycznie oceniałem poczynania naszych lokalnych władz. Wielu ludzi próbowało więc zamknąć mi usta. Nie udało się to nikomu.
Zawsze byłem za swoją niezależność krytykowany, głównie przez tych, których pracę oceniałem na szpaltach Pogranicza. Nikt mnie jednak nigdy nie straszył, nie groził mi sądami, nie obrażał mnie i moich współpracowników. Do dzisiaj.
Dzisiaj także wyrażam swoje krytyczne stanowisko wobec pomysłów prywatyzacji szpitala, negatywnie oceniam fakt prowadzenia samochodu po pijaku przez członka Zarządu Powiatu, dbając o społeczny interes upowszechniam, w mojej ocenie skandaliczną, zawartość nagrań z udziałem starosty słubickiego Piotra Łuczyńskiego, który przyznaje otwarcie, że jest cichym udziałowcem kantoru, bo musi dorobić do burmistrzowskiej pensji, z której tak trudno mu wyżyć.
W zamian władze powiatu stosują wobec mnie cenzurę, starosta straszy mnie pozwem o znaczną sumę pieniędzy i żąda ode mnie usunięcia publikacji na jego temat, a po cichu docierają do mnie przestrogi – „odpuść Włodek, bo szykują na ciebie bicz”. W sieci czytam, że jestem zwykłą patologią, cwanym debilem, niepełnosprawnym umysłowo paranoikiem i przestępcą. Nazywa się mnie funkcjonariuszem mafii i szantażystą, szefem gangu, który niszczy ludzi, watażką z wyglądem alfonsa. Porównuje się mnie do Hitlera.
List starosty Łuczyńskiego odbieram podobnie jak te obelgi – jako próbę zastraszenia i zamknięcia mi ust. Wiem, że jest to cena za wolność słowa, za to, że skrupulatnie przyglądam się poczynaniom naszych samorządowców, za to, że mam odwagę ich krytykować.
I nie przestanę tego robić. Nie dam się zastraszyć!
ROBERT WŁODEK