SŁUBICE Przywitanie nowych uczniów

obcinkaWitamy w internacie

Tradycja oficjalnego przyjęcia uczniów zwana „obcinką” cały czas ma się doskonale

26 września dziewczęta i chłopcy z pierwszych klas dumnie prezentowali kocie wizerunki wymalowane na twarzach. Zebrali się przed drzwiami stołówki, oczekując na przekroczenie jej progu. Ale musieli najpierw wyrecytować: „Ja kot szarobury z kitą zadartą do góry, wyższą niż Pałac Kultury, niegroźny dla otoczenia, proszę o pozwolenie do internatu wkroczenia”.

W środku czekały na nich niełatwe zadania. Pretendenci do zaszczytnego miana ucznia, realizując hasło przewodnie „Kici, kici bang! Nie taki diabeł straszny” musieli pokonać wiele konkurencji, takich jak „Portret wychowawcy”, „You can dance”, „Kasztaniaki”, „Na gładko”, Kocia przekąska”, „Ptasie mleczko”.

Po wykonaniu wszystkich zadań uczniowie zostali poddani ostatniej i jak się okazało najtrudniejszej próbie. Ponieważ w internacie promujemy działania związane ze zdrowym odżywianiem, kociaki wzięły udział w nietypowym poczęstunku. Ze związanymi rękoma i zasłoniętymi oczami musiały skonsumować pyszny i zdrowy serek, mrucząc przy tym z zadowoleniem. To był ostatni egzamin przed upragnionym przez wszystkich symbolicznym obcięciem ogonów.  Jeszcze tylko odpowiedź na pytania: co to jest internat? Marzenie naszej młodości! A „Obcinka”? Nadzieja naszej wolności. Po tych okrzykach można było wziąć udział w porządkowaniu stołówki.

Jak twierdzi Marta Dąbrowska, to był prawdziwie „koci dzień”. – Cieszymy się, że w uroczystym przyjęciu nowo przybyłych wychowanków wzięło udział tak dużo mieszkańców internatu – mówi Natalia Gabrysz. Chciałyśmy  zniwelować stres związany ze zmianą szkoły oraz otoczenia – dodaje Marta Dąbrowska. Ważne jest aby samopomoc koleżeńska oraz nowe relacje między wychowankami kształtowały się pozytywnie – mówi Joanna Kawka. Mamy nadzieję, że udało się przełamać istniejące bariery między młodzieżą mieszkającą pierwszy rok w internacie, a starszymi wychowankami – dodaje Natalia Gabrysz (red.).