Kolory Daltonisty 09/17

Przed Sądem Apelacyjnym w Szczecinie zakończyła się sprawa, którą z powództwa cywilnego wytoczył mi Piotr Łuczyński. Sąd utrzymał w mocy niekorzystny dla mnie wyrok niższej instancji i nakazał mi przeproszenie byłego starosty.
Z takim rozstrzygnięciem sądowym oczywiście nie zgadzam się w sposób fundamentalny. Ale wyrok przyjmuję z pokorą, nie zamierzam hamletyzować i pisać górnolotnych frazesów.
Parę słów osobistego komentarza należy się jednak czytelnikom.
Przypomnę kilka FAKTÓW. Sprawę zamieszania z prywatyzacją szpitala pominę. Skoncentruję się na wybuchu afery taśmowej.
Marek Ławreszuk, lokalny przedsiębiorca, ujawnił nagrania swoich rozmów z ówczesnym zastępcą burmistrza Słubic Piotrem Łuczyńskim. Twierdził, że był przez niego zastraszany, bo nie chciał przedłużyć umowy spółce prowadzącej kantor.
Na nagraniach słychać, jak Łuczyński przyznaje, że jest „cichym wspólnikiem tego całego interesu”, czyli kantoru wymiany walut. Cieszy się, bo „od dwóch miesięcy zaczynamy coś zarabiać”. Tłumaczy też dokładnie swoje zachowanie: „Z pensji burmistrza się ciężko utrzymać (…) to jest tam w granicach 7,5 tysiąca miesięcznie (…) myślałem, że jest to szansa, żeby sobie trochę dorobić przez te dwa, trzy lata”.
Łuczyński przestrzegał też przed ujawnieniem treści rozmowy: „ja tam jestem na takiej zasadzie, że mnie tam po prostu nie ma. I nawet gdyby gdzieś by ci przyszło do głowy powiedzieć coś, to ja się będę wypierał wszystkiego” – słychać dokładnie na nagraniu. Gdy Ławreszuk odmawia Łuczyńskiemu ten używa słów, które przedsiębiorca nazywa groźbami: „to się może odbić na twojej rodzinie” – grzmi były starosta.
Opisywałem te FAKTY. Opisywałem postępowanie prokuratorskie, które toczyło się po złożeniu zawiadomienia przez Marka Ławreszuka. Dziś sąd orzekł, że robiłem to w sposób nieuprawniony, choćby dlatego, że w kontekście postępowania używałem nazwiska Piotra Łuczyńskiego, do czego – według sądu – nie miałem prawa.
Sąd uznał, że używałem złych słów. Trudno mi się z tym zgodzić, ale nie będę polemizował z wyrokami. Przyjmuję to rozstrzygnięcie ze spokojem, przede wszystkim dlatego, że mam czyste sumienie. A z całej tej sytuacji wyciągnę wnioski.
Kto w tej skandalicznej, wielomiesięcznej aferze postępował niegodziwie? Na to pytanie odpowiedzcie sobie – drodzy czytelnicy – sami.
Cały ten felieton jest oczywiście moją subiektywną oceną tego, co dzieje się w naszej okolicy.
ROBERT WŁODEK