Kolory Daltonisty 05/17

Miesiąc temu pisałem o upublicznieniu nagrań rozmowy byłego członka rady nadzorczej Zakładu Usług Wodno-Ściekowych z burmistrzem i skandalicznych – nie tylko według mnie – słowach Tomasza Ciszewicza.
W dalszym ciągu jestem pod ogromnym, negatywnym wrażeniem stwierdzeń, które mogliśmy usłyszeć. Nie chodzi mi oczywiście tylko o to, że burmistrz – w mojej ocenie – ewidentnie wpływał na członka rady nadzorczej, by ten wycofał się z zadawania pytań dotyczących gminnej spółki. Zatrważające były i są także inne słowa szefa gminy. „Ktoś jest moim wrogiem i spada głowa. I ja nie odpuszczam” – mówi Tomasz Ciszewicz.
Strach się bać.
Ostatnie tygodnie przyniosły kolejne, ciekawe informacje.
Dowiedzieliśmy się, że Prokuratura Rejonowa w Krośnie Odrzańskim już 15 marca informowała Tomasza Ciszewicza o postawieniu zarzutów jego zastępcy Romanowi S., który przed rozpoczęciem obecnej kadencji samorządu sprawował funkcję burmistrza Cybinki. Burmistrz, w dość dziwny dla mnie sposób, broni swojego zastępcy. Mówi, że o sprawie wiedział już wtedy, gdy powoływał wiceszefa gminy. Ale z wypowiedzi urzędników z Cybinki, a także z materiałów prasowych, jasno przecież wynika, że cała sprawa ujrzała światło dzienne dopiero kilka miesięcy po powołaniu Romana S. na stanowisko zastępcy burmistrza Słubic. Skąd ta sprzeczność?
To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Podobnie tak kwestia poinformowania opinii publicznej o postawaniu zarzutów zastępcy. Skoro Tomasz Ciszewicz stosowne pismo otrzymał z prokuratury już 15 marca, to dlaczego nie poinformował o tym mieszkańców? Sprawa wypłynęła dopiero 29 kwietnia, i to jedynie dzięki dociekliwości redaktor Renaty Hryniewicz z Gazety Lubuskiej.
Co najmniej dziwne to wszystko. Według mnie to zwykłe ukrywanie niekorzystnych politycznie informacji przed mieszkańcami.
O zarzutach dla Romana S. zdecydowała Prokuratura Rejonowa w Krośnie Odrzańskim, z kolei śledczy ze Słubic zdecydowali się wszcząć śledztwo „w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, tj.: burmistrza Słubic i jego zastępcy”. Tym razem chodzi o zamianę działek. Gmina oddała prywatnemu przedsiębiorcy teren po byłym przedszkolu na 1 Maja, w zamian otrzymała trzy działki w centrum miasta. Na jednej z nich jest już dziś prywatny parking, bo urząd szybko ją wydzierżawił. Sprawa wydaje się bardzo rozwojowa, pewnie będę do niej jeszcze wracał.
Tyle prokuratury. Warto może jeszcze Wam powiedzieć, że przy całym tym zamieszaniu, powoli, po cichu, kolejne części SOSiR-u trafiają w prywatne ręce.
Komunalna spółka właśnie wydzierżawiła, na 20 lat, swój hotel. Majątek, który przez wiele lat był w rękach mieszkańców, trafia teraz do prywatnych firm.
Czy o to właśnie Panu chodzi, Panie burmistrzu?
Cały ten tekst jest oczywiście moją smutną, subiektywną oceną lokalnej rzeczywistości.
ROBERT WŁODEK