Kolory Daltonisty 03/17

Zacznę dziś poważnie. Otóż mam do zakomunikowania fundamentalnie ważną wiadomość. Informację, która powinna znaleźć się na żółtych paskach telewizji publicznych i komercyjnych, newsa wręcz epokowego: do mojej ukochanej wioski w pobliżu – do Kłopotu w gminie Cybinka – przyleciały bociany. Zresztą pojawiły się już także w innych miejscowościach. A to oznacza jedno – zima się skończyła, od teraz roztaczam, także przed sobą, świetlaną wizję miesięcy letnich, słońca i uśmiechu. Jak ja lubię przekazywać Wam takie informacje!
No to wracamy do szarej rzeczywistości. Na pierwszej stronie gazety zamieściłem artykuł o proponowanych przez rządzącą partię zmianach w ordynacji wyborczej do samorządów. Jeśli zapowiedzi te zmaterializują się w postaci uchwalonej i ogłoszonej noweli, będziemy już za chwilę świadkami prawdziwej rewolucji w naszym samorządzie, także – a może przede wszystkim – rewolucji o charakterze personalnym.
Jak oceniam propozycje tych zmian?
Każdy kij ma dwa końce. Każda moneta ma dwie strony. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Wydaje się bowiem, że przedstawiane propozycje, o których szeroko dyskutuje się w przestrzeni publicznej, mogą okazać się nie do końca zgodne z konstytucją i obowiązującym prawem, choćby fundamentalną zasadą niedziałania prawa wstecz. Myślę tu oczywiście o wprowadzeniu dwukadencyjności wójtów, burmistrzów oraz prezydentów, która to zasada miałaby działać wstecz, czyli obejmowałaby także urzędujących dziś szefów gmin.
Ale – według mnie – ta obawa dotyczyć może także dyskutowanego zakazu startowania w wyborach samorządowych komitetów niepartyjnych. W mojej ocenie byłoby to złamaniem art. 32 konstytucji, który mówi, że wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie może być dyskryminowany w życiu społecznym czy politycznym. Wszyscy to znaczy także ci obywatele, którzy nie są członkami partii politycznych.
Ale jest oczywiście druga strona medalu. Doskonale wiemy, że polski samorząd boryka się z wieloma problemami, nie wszystko funkcjonuje w nim w należyty sposób, stąd wniosek, że wymaga pewnych zmian. Myślę tu o ograniczeniu różnych patologii w samorządzie. W mojej opinii te patologie możemy obserwować także – niestety – na naszym podwórku, tu w Słubicach. Przykładów – oczywiście według mnie – jest całkiem sporo. Niezmiernie krytycznie oceniam choćby funkcjonowanie gminnych spółek…
Dlatego zmiany, także te o charakterze personalnym, są potrzebne. Również w naszym samorządzie.
Konkludując: reforma samorządu TAK, reforma ordynacji wyborczej także, ale w zgodzie z obowiązującym prawem, z poszanowaniem tego prawa, z głową, i przede wszystkim dla dobra mieszkańców, a nie dla maksymalizacji partykularnych interesów partii politycznych.
Samorząd to fundament obywatelskiej Polski i należy go umacniać, a nie psuć.
ROBERT WŁODEK