ROZMOWA Szef GDDKiA mówi otwarcie

Dnia: 16-02-2018 | Autor : wdk | Kategoria : Wywiady

Zaczynamy od zera

Jak Tomasz Ciszewicz chciał rozwiązać problem braku obwodnicy? Kto tak naprawdę załatwił pieniądze na studium dla objazdówki? I kiedy realnie może powstać najbardziej wyczekiwana w mieście droga? O tym wszystkim mówi Marek Langer, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Zielonej Górze

Robert Włodek: Zacznę może odrobinę przewrotnie. Czy w Pańskiej opinii budowa obwodnicy Słubic jest uzasadniona i potrzebna?

Marek Langer: Krosno Odrzańskie, Słubice i Kostrzyn to trzy miejscowości o najwyższych natężeniach ruchu w naszym regionie. Dlatego uważam, że w Słubicach obwodnica jest po prostu potrzebna. 

R.W. Mieszkańcy na tę inwestycję czekają od lat. Dziś pojawia się światełko w tunelu, bo są w budżecie państwa zagwarantowane środki finansowe na przygotowanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego dla słubickiej obwodnicy. Co się stało, że nagle znalazły się te pieniądze? Komu mieszkańcy powinni za to dziękować?

M.L. Lubuscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości zwrócili się do mnie z pytaniem, jakie są najbardziej potrzebne inwestycje drogowe w naszym województwie. Z punktu widzenia technicznego budowa obwodnicy Słubic była i jest bardzo potrzebna. I o tym powiedziałem parlamentarzystom PiS-u.

Oni bardzo zaangażowali się w zapewnienie pieniędzy na opracowanie studium dla obwodnic czterech miast, w tym dla obwodnicy Słubic. Wnieśli stosowną poprawkę do budżetu państwa na 2018 rok. I udało się. Dziś mamy już budżet podpisany przez pana prezydenta. I są w nim potrzebne na ten cel pieniądze.

R.W. Jednak ministerstwo infrastruktury pisze, że „wskazane w poprawce środki nie zapewniają finansowania całości dokumentacji”…

M.L. Zgadza się. Wykonanie samego studium nie gwarantuje zapewnienia finansowania na całą inwestycję.

R.W. Ale urzędnicy ministerstwa piszą, że nie ma pieniędzy na całą dokumentację.

M.L. Zależy jakie studium będziemy chcieli przygotować. Chodzi o zakres. Może to być studium rozszerzone, które pozwoli na wykonanie inwestycji w systemie „projektuj i buduj”, czyli rozszerzone o elementy dokumentacji technicznej. I dzięki temu na tej podstawie będziemy w stanie uzyskać zezwolenie na realizację inwestycji drogowej.

A drugi sposób to wykonanie samego studium, które pozwoli nam oszacować koszty oraz wybrać wariant przebiegu, ale bez elementów dokumentacji technicznej.

R.W. Pieniądze zagwarantowane w poprawce budżetu państwa na 2018 roku dotyczą więc jakiej dokumentacji?

M.L. Dokładnie STEŚ-a, czyli studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego w wariancie umożliwiającym zlecenie realizacji inwestycji w systemie „projektuj i buduj”, czyli z elementami dokumentacji technicznej.

R.W. Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli. Jeśli ministerstwo pisze o całości dokumentacji, to mówi o…

M.L. To mówi zapewne o projektach budowlanych oraz wykonawczych.

R.W. Czyli ministerstwo mówi o kolejnym etapie dokumentacji, już po przygotowaniu studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego.

M.L. Tak. Jednak musimy pamiętać, że jeśli uda nam się zlecić przygotowanie rozszerzonego STEŚ-a to będziemy mieli możliwość przygotowania także elementów dokumentacji budowlanej, która de facto zawiera się w projekcie budowlanym.

R.W. Ministerstwo pisze dalej, że realizacja budowy obwodnicy Słubic mogłaby się rozpocząć najwcześniej w następnej perspektywie finansowej, czyli po 2025 roku.

M.L. Nie mogę wypowiadać się na temat przeznaczania środków finansowych z budżetu państwa. Nie jest to moja kompetencja.

R.W. We wcześniejszej naszej rozmowie mówił Pan, że po przygotowaniu studium będzie można zabiegać o zapewnienie finansowania budowy obwodnicy ze środków zaoszczędzonych w ramach prowadzonych dziś inwestycji bądź poprzez znalezienie dodatkowych środków budżetowych.

M.L. Sytuacja jest taka. Dziś, jeśli chodzi o obwodnicę Słubic, nie mamy kompletnie nic, żadnych materiałów.

Nie wiemy, którędy ma przebiegać, nie wiemy ile będzie kosztowała, ani kiedy powstanie.

Trudno więc podejmować na tą chwilę jakiekolwiek rozmowy dotyczące finansowania budowy, bo nie mamy pojęcia, jakich pieniędzy będziemy potrzebować.

R.W. Takim materiałem będzie studium. Uruchomi proces.

M.L. Dokładnie tak. Po jego opracowaniu będziemy wiedzieć o czym konkretnie mówimy i ile potrzebujemy pieniędzy. Wtedy będziemy mogli rozpocząć starania o ich pozyskanie.

STEŚ to pierwszy krok do powstania obwodnicy.

R.W. Jak długo trwa przygotowanie studium?

M.L. Co najmniej półtora roku. Ale od momentu zlecenia jego wykonania. Do tego dochodzi postępowanie przetargowe. Więc całość to minimum 2 lata.

R.W. Takie studium dla słubickiej obwodnicy było już kiedyś przygotowane. Rozumiem, że dziś będzie to zupełnie nowy dokument…

M.L. Owszem. Jednak ze względu choćby na zmianę przepisów, może nam ono posłużyć jedynie jako materiał poglądowy. Dziś studium należy wykonać w oparciu o nowe przepisy, procedury, a także warunki techniczne i ruchowe. To z biegiem czasu uległo zmianie i nowe studium musi je uwzględnić.

R.W. W naszej rozmowie powiedział Pan, że kilkukrotnie prosił burmistrza Słubic by zgodził się partycypować w kosztach przygotowania studium. I że – gdyby tak się stało – prace byłyby już zaawansowane.

M.L. Studium stanowi jakiś ułamkowy koszt w całym procesie inwestycyjnym. To dokument określający ogólny zarys przedsięwzięcia.

Proponowałem burmistrzowi wykonanie tego studium, na bazie porozumienia. Chcieliśmy zaoferować nasze doświadczenie i pomoc w opracowaniu i ocenie dokumentów, tak by wszystko było na takim poziomie szczegółowości i na takim poziomie technicznym, byśmy mogli w każdym momencie przejąć te prace.

R.W. I powiedział Pan, że rozmowy ze strony burmistrza nie zostały podjęte…

M.L. Mieliśmy jedno spotkanie w GDDKiA. Później była może jedna rozmowa na ten temat. Natomiast nigdy nie uzyskaliśmy formalnej odpowiedzi na naszą propozycję. Praktycznie do teraz.

R.W. Jak dziś układa się współpraca pomiędzy GDDKiA a słubickim samorządem?

M.L. Jedna rozmowa przy okazji na jakimś spotkaniu, parę kontaktów w kwestii studium obwodnicy. Interwencje w sprawie dwóch zjazdów z drogi krajowej, jedna interwencja w sprawie zamkniętego mostu granicznego. I jeśli chodzi o moją osobę, to raczej wszystko.

R.W. Powiedział Pan, że współpraca pomiędzy GDDKiA a gminą Słubice mogłaby być lepsza…

M.L. Nie ukrywam, że byłem zawiedziony brakiem podjęcia przez burmistrza rozmów na temat realizacji STEŚ-a. Rozumiem, że burmistrz uznał, że niepewność realizacji jest zbyt duża.

R.W. Zaproponował Pan gminie sfinansowanie studium. Czy prócz tej propozycji rozmawialiście o innych sposobach rozwiązania problemu braku obwodnicy?

M.L. Innych kontaktów w tej sprawie nie było.

Mam jednak nadzieję, że pomimo nienajlepszego początku, będziemy teraz współpracować przy realizacji studium. Tym bardziej, że wszystkim nam zależy na jego powstaniu.

R.W. A jak wygląda współpraca z władzami Kostrzyna i Krosna Odrzańskiego? Te miasta też potrzebują obwodnic w ciągach dróg krajowych. W Krośnie inwestycja ruszy niebawem…

M.L. Współpraca z burmistrzem Kostrzyna układała się bardzo dobrze. Co prawda nie zakończyła się sukcesem, ale kontakt ze strony władz miasta był naprawdę ożywiony.

W przypadku Krosna Odrzańskiego nie ma w ogóle porównania. Kontakt był i jest na każdym etapie realizacji tej inwestycji. Burmistrz jest bardzo mocno zainteresowany powstaniem obwodnicy. Jest ciągle do naszej dyspozycji. Dzwoni, często przyjeżdża.

R.W. Jeszcze w zeszłym roku Tomasz Ciszewicz informował, że podjął działania w celu przejęcia od Agencji Nieruchomości Rolnych gruntów na drogę, która wyprowadzi ruch samochodów ciężarowych z centrum miasta. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa odpowiedział mi jednak, że nie ma podstaw do przekazania gminie gruntów, a do dzisiaj „nie wpłynęły do Ośrodka dokumenty niezbędne do rozpatrzenia sprawy”. Istnieje – w Pańskiej ocenie – szansa na powstanie takiej alternatywnej obwodnicy Słubic?

M.L. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość tego, że aby określić zakres wywłaszczeń gruntów, musimy mieć zaprojektowany przebieg, musimy mieć określone parametry, musimy mieć projekt. Tak postępują drogowcy, także na drogach wojewódzkich, czy gminnych.

Takiego przebiegu drogi, z określonymi wszystkimi parametrami, chociażby ze wstępnym projektem, ja nie zobaczyłem.

R.W. Ale twierdzi Pan, że szerokość pasa, o który występuje burmistrz do Agencji, jest zbyt mała, by mogły tą drogą jeździć samochody ciężarowe…

M.L. Tak to wynika z planów, które przedstawił burmistrz.

R.W. Podsumowując naszą rozmowę. Kiedy realnie mieszkańcy Słubic mogą liczyć na rozpoczęcie budowy obwodnicy Słubic?

M.L. Nie odpowiem panu na to pytanie, bo nie ode mnie to zależy. Oczywiście mogę namawiać, przekonywać, rozmawiać, ale decyzja o rozpoczęciu inwestycji naprawdę nie należy do mnie.  

R.W. Rozumiem, że przetarg na studium dla naszej objazdówki zostanie ogłoszony w tym roku…

M.L. To także nie jest pytanie skierowane do mnie. Dzisiaj wiemy, że mamy wprowadzoną do budżetu poprawkę. Teraz musi nastąpić zmiana w Programie Budowy Dróg Krajowych i Autostrad. Rząd musi tę poprawkę uwzględnić w programie. I dopiero później my, jako GDDKiA, będziemy mogli to realizować.

Jeśli te warunki zostaną szybko spełnione, to możliwe, że jeszcze w tym roku ogłosimy przetarg na opracowanie STEŚ-a dla obwodnicy Słubic.

R.W. Przyjmijmy jednak proszę optymistyczny scenariusz. Kiedy możemy pojechać obwodnicą Słubic?

M.L. Najbardziej optymistyczny z możliwych wariant to oddanie obwodnicy do użytku za pięć lat.

R.W. Dziękuję serdecznie za rozmowę.