SŁUBICE Kolejna afera taśmowa

Dnia: 03-05-2017 | Autor : wdk | Kategoria : Region

Nagrania rozmowy Tomasza Ciszewicza

Na stronie Jawne Słubice opublikowano fragmenty nagrania rozmowy burmistrza z członkiem rady nadzorczej ZUWŚ. Słychać na nich jak Tomasz Ciszewicz nakłania Arkadiusza Rojnę do wycofania pisma z pytaniami o funkcjonowanie komunalnej spółki

14 stycznia 2016 roku Arkadiusz Rojna, jako członek rady nadzorczej ZUWŚ, złożył wniosek o przekazanie dokumentów dotyczących spółki. Pismo miało aż 40 punktów. Trafiło ono także do urzędu gminy. I szybko doszło do spotkania burmistrza z A. Roją, na którym Tomasz Ciszewicz przekonywał rozmówcę do jego wycofania. Na nagraniu słychać wyraźnie jak burmistrz mówi do członka rady nadzorczej gminnej spółki: „Dla mnie ważne jest – nieoficjalnie – abyś wycofał to pismo” oraz „chciałbym, żebyś to wycofał, bo to jest bez sensu”.
Jak sprawę komentuje sam burmistrz? Po upublicznieniu nagrań wydał oświadczenie, w którym przeczytać możemy m.in.: „Sprawa Pana Rojny jest dla mnie bardzo przykra, bo odbieram to jako zemstę za to, że nie dostał on stanowiska, na które liczył. To wówczas zaczął pisać donosy na spółkę, krytykować działalność Rady Nadzorczej, w której zasiadał”. Na nagraniach nie ma jednak choćby fragmentu, który sugerowałby, że A. Rojna oczekiwał awansu. Słychać za to inne słowa burmistrza dotyczące donosów: „Uzmysłowię prezesowi, że nie jesteś autorem tego donosu. Bo ja ci ufam” – mówi T. Ciszewicz do ówczesnego członka rady nadzorczej spółki.
Swoje oświadczenie wydał także Arkadiusz Rojna. Informuje w nim opinię publiczna m.in. o rozmowie, którą Tomasz Ciszewicz odbył z jego matką, tuż przed upublicznieniem nagrań. „Rozmowę z nią przeprowadził Pan w podobnym tonie, jak ze mną” – czytamy w oświadczeniu.
Co jeszcze słychać na nagraniach? Tomasz Ciszewicz o prowadzonej przez siebie polityce kadrowej mówi tak: „Będą lecieć głowy. Tak jak to robię tutaj w urzędzie. Zwolniłem w urzędzie 25 osób i nie miałem żadnych skrupułów. Jak będę potrzebował, jak ktoś mi podpadnie, to zwolnię następne”. Opisuje także podejście do swoich oponentów: „Są różni idioci, którzy próbują mnie tutaj ugryźć, ale się nie przejmuję i potem szybko wyprostowuję” oraz „ktoś jest moim wrogiem i spada głowa, i ja nie odpuszczam”. Słyszymy też inne zapewniania Tomasza Ciszewicza: „Jak ja tu jestem, to ta osoba w mieście już nie znajdzie pracy. Wiesz o co chodzi, bo mam taki wpływ na różne rzeczy. Do tego doprowadziłem”.
ROBERT WŁODEK